Slimakowe tunele

Wróciwszy z pieszych wędrówek do Linthal, do dalszej podróży użyjemy dania, np. z braku miejsca na wybudowanie serpentyn dla kolei wykuto koło Wassen trzy ślimakowe tunele, windujące kolej na wyższy poziom. Trasa poprzecinana jest dziesiątkami tuneli i galerii. Te ostatnie często służą również jako osłony przez spadającymi lawinami i kamieniami. Nie sposób jednak osłonić całą trasę, toteż zwłaszcza wiosną często wielometrowej grubości zwały śniegu zasypują tor kolejowy i szosy, jedna z większych katastrof tego typu miała miejsce koło Świąt Wielkanocnych 1963 r. kiedy między Wassen a Góschenen, gdzie znajduje się wlot tunelu pod przełęczą, spadła lawina Standeltal, zresztą już po raz trzeci tamtej zimy, grzebiąc szosę na przestrzeni 100 m warstwą zlodowaciałego śniegu o grubości 8 m. Nim pługi śnieżne i spychacze uprzątnęły drogę na tym odcinku, powstał korek samochowy, liczący setki pojazdów i sięgający w dół doliny nawet do Altdorf i na Axenstrasse. Wszystkie place we wszystkich miasteczkach po drodze zamieniły się w ciągu niewielu godzin w jeden wielki parking. Na szczęście tym razem obeszło się bez śmiertelnych ofiar. W Góschenen, jak już wyżej wspomniano, kolej zagłębia się w wielki tunel pod przełęczą Św. Gottharda, droga zaś wchodzi w ciasny przełom rzeki Reuss, w słynną Schóllenen-schlucht. Liczne mosty co chwila przerzucają jezdnię z jednej strony doliny na drugą.